niedziela, 17 maja 2015

Chapter II

Teleportujemy się bez najmniejszego problemu. Snape, jako jeden z najważniejszych i najwyżej postawionych w hierarchii sługusów Voldemorta - jest nietykalny w ich szeregach. A raczej w naszych szeregach.. Myślę z przekąsem i krzywię się nieznacznie. Rozglądam się niepewny, gdzie mógł nas przetransportować opiekun mojego domu, wyobrażając sobie wiele mrocznych scenariuszy, z którymi miałbym się zmierzyć, a widząc mugolskie budynki i rojących się wokół mugoli prycham nieznacznie. 
-Chcesz mi powiedzieć, że umieścisz mnie  -macham ręką na wszystko, co nas otacza i kończę swoją wypowiedź z przesyconą dawką pogardy w głosie - między mugolami?
Patrzę na niego z niedowierzaniem i parskam nieprzyjemnie.
 -To jest twój wielki plan Snape?
On jednak nie daje się sprowokować nawet wtedy, gdy zwracam się do niego po nazwisku. Mistrz samokontroli. Odwraca się do mnie powoli i zmęczonym głosem, pocierając czoło,a przy tym kompletnie wprawiając mnie w zdezorientowanie mówi powoli i chłodno,wyraźnie wymawiając każdy wyraz, jakby zwracał się do pięcioletniego dziecka.
 -Nie zapominaj o Granger. Ona też jest w tym "wielkim" planie Malfoy.
Następnie odwraca się na pięcie i dodaje.
-Nie mam zbyt wiele czasu na was. Pokażę wam ewentualne miejsce waszego tymczasowego, jak mniemam ulokowania i znikam. W żaden sposób nie próbuj się ze mną kontaktować. Wszelkie próby kontaktu mogą być przechwycone przez Sam-Wiesz-Kogo. Co do panny Granger... Jak zapewne przekazała ci matka, nie możesz dopuścić do tego, żeby cię opuściła. Jak się domyślam będzie ona teraz twoim największym wyzwaniem, ale pamiętaj, że pod żadnym pozorem, nie możesz dopuścić do tego, by wpadła w niepowołane ręce. Czarny Pan ma teraz własny plan, który zamierza wcielić w swoje życie i w ten sposób dopaść Pottera.
Mówi to wszystko praktycznie na jednym wydechu, a ja choć w małym stopniu próbuję ogólnikowo wyłapać sens jego słów. Z przykrością jednak stwierdzam, ze nic z tego nie rozumiem i mam ochotę wykrzyczeć mu to prosto w twarz. Sfrustrowany przeczesuje palcami włosy i próbuję się skupić.
-Jak na razie najlepszą alternatywą w tejże sytuacji będzie ich rozdzielenie. Tak więc Granger nie może trafić do Nory Weasley'ów, by stamtąd wyruszyć w wielką misję, którą planują. Stała się ona ważnym pionkiem w grze, a ty Draco Malfoy masz za zadanie, chronić jej osobę przed schwytaniem. Granger jest teraz twoją największą bronią, jednocześnie stała się czymś na kształt przepustki do zawładnięcia nad światem czarodziejów przez Czarnego Pana. -Co mam przez to rozumieć? Jak mam zapanować nad czymś, czego w tej chwili nie próbujesz mi nawet w małym stopniu wyjaśnić? -Patrzę na niego z nieukrywaną irytacją i podnoszę nieznacznie głos, by dać upust swoim emocjom. 
-Czarny Pan po raz kolejny będzie chciał spróbować przejąć kontrolę nad umysłem. Snape zatrzymuje się i patrzy mi prosto w oczy. Jest opanowany i spokojny. Mówi powoli i widzę, że stara się bym wszystko pojął jak najszybciej. Sprawdza nerwowo zegarek i kontynuuje z cichym westchnieniem. 
-Pokazał, że umie sobie z tym radzić z dość dobrym skutkiem. Chce zrobić z Granger maszynę, która zabije nieświadomego Pottera. Najpierw będzie chciał ją schwytać, by dręczoną i torturowaną, a wreszcie zmienioną i przepełnioną nienawiścią do Wybrańca rzucić w wir walki. Jeśli nie uda mu się jej schwytać, jego planem alternatywnym będzie dręczenie jej w snach. Czarny Pan jest mistrzem manipulacji.. Nie mogę wam pomóc, ale ciebie uczyłem oklumencji i powinieneś sprostać wyznaczonemu zadaniu. Musisz podszkolić pannę Granger w zamykaniu swego umysłu. Jednocześnie jego poplecznicy nadal będą szukali Pottera próbując udaremnić wszelkie jego próby zwyciężenia Czarnego Pana. Czas nas goni. Musimy się tam zjawić przed śmierciożercami.
Snape odwraca się na pięcie i staje przed małą kamieniczką. -To tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz